Emotional Insurance Policy

31.05.2015

Do tego dnia nie wiedziałem jak bardzo człowiek może być szczęśliwy. W przeciągu jednej minuty przeszedłem od najgorszego momentu mojego życia do najlepszego. Z perspektywy czasu zastanawiam się co zaważyło że jednak był to ten najlepszy?

Urodziła mi się córka. W końcu, napisałem to. Jakoś zupełnie nie pasuje to tutaj, w końcu TO zaczynało się jako blog nastolatka o (w jego mniemaniu) złotych myślach (głównie jego własnych). Więc to koniec? Tak zwyczajnie mam napisać że 32 letniemu facetowi urodziło się dziecko i był najszczęśliwszym człowiekiem na świecie? To zbyt… normalne. Nie tak miało być, czuję że przegrałem. Ten czarny wewnątrz mnie miota się i nie wierzy w to co piszę. Spokojnie, to nie znaczy że odejdziesz w zapomnienie. Bo ja aż tak się nie zmieniłem, chociaż bardzo. Przykurzony z zewnątrz, pomarszczony, posiwiały trwam.

Ten blog jest chyba jednak o przemijaniu…

Ale do rzeczy…

Mój tata kiedyś rozmawiał ze mną o sensie życia, kiedy byłem od tegoż sensu bardzo daleki, bardzo… Powiedział mi najmądrzejszą rzecz jaką można było wtedy powiedzieć. Tato – 31 maja dowiedziałem się że jednak to Ty miałeś rację. Dziękuję Ci.

A jednak od rzeczy. 20.08.2015 zmarł mi tata. Ciężki rok. Ale mimo łez piszę te słowa z uśmiechem, bo zobaczył małą. Nic innego nie liczyło się od grudnia. Od tego wyjścia do knajpy które skończyło się w trzy sekundy.

Także nie mogę narzekać, a jednak… po to trochę powstał ten blog.

Wracając do meritum…

Głupio o tym pisać, ale jestem totalnie dziecięco szczęśliwy patrząc na Twoje totalnie dziecięce szczęście. Nie wiem skąd te pokłady spełnienia we mnie ale obdarzyłaś mnie radością której nie rozumiem. Mam teraz wyjechać na tydzień do NY i nie chcę. Źle się czuję musząc zostawić obie moje dziewczyny. Nie mogę się napatrzyć na Ciebie. Wyobrażam sobie jak będę pokazywał i tłumaczył Ci świat, tak jak dziś pokazywałem Ci naszą kuchnię. Po Twoich reakcjach można było wnioskować że jesteśmy w Himalajach i oglądamy najwyższą górę świata. Strasznie chcę uczestniczyć w dalszych Twoich Everestach. Mam nadzieję że chociaż część z nich będę w stanie opisać równie ciekawie jak dzisiejsze sitka i chochelki. W tym małym uśmiechu widzę siebie, widzę tatę i dziadka, widzę małą czarną kulkę i jakoś nie wierzę w to wszystko co się wokół dzieje.

Nie ogarniałem, nie ogarniam i już chyba nie ogarnę tego życia. (w końcu miały być złote myśli – zaśmierdziało współczesnym Sokratesem – a niech ma potomność, co mi tam)

Czas kończyć, myślę że jak zawsze jeszcze tu wrócę…

Pejzarze

Pejzarze pisane piaskiem na tle nieba…
Zarysowują kształt… daleki od rzeczywistości
Codzienność znika w cieple czerni -
Tak zimnej mimo wszystko.
Trzęsący się czuję ciepły wiatr przyszłości
Bez planu – drący liście
Milionem szeptów.
Nieartykułowany krzyk… rozdzierający w głębi fortepianu i skrzypiec.
Krąg muzyki, cień drzewa, dźwięk ulicy
Bezbronny spacer nagiej duszy
Niewidoczny w mroku pełni księżyca
Zaśpiewaj dla mnie dziś…
Tak, by w snach umarł poranek.

Podróż do serca Polski

Poznańska

 

Myśl o kupnie
trzech róż i podarowaniu ich trzem najpiękniejszym, nieznajomym kobietom jakie
spotkam…

 

Aleje Jerozolimskie

 

Pani z cienkim
papierosem gasi go uważnie o krawędź kosza na śmieci…

 

Marszałkowska

 

Przed centrum
handlowym śliczne dziewczyny w wysokich butach odgarniają włosy… nie mam róż…

 

Królewska

 

Więcej ludzi,
ciemne drzewa, park, cisza…

 

Grób Nieznanego Żołnierza

 

Mrok rozświetlony
zniczami, błysk ognia na bagnetach warty honorowej, więcej ciszy…

Dziewczynka
skacze na jednej nodze po czarnych płytkach w kształcie krzyża…

Dwadzieścia kroków dalej „I’m really worried – we’re playing
tennis tomorrow.”

 

Krzyż na Placu Piłsudskiego

 

Przy krzyżu krąg
ludzi wokół kręgu zniczy, gdzieś na ziemi głośnik: „Zdrowaś Mario”, jedno,
drugie, trzecie… staję, idę dalej…

Fotograf ze
statywem, pierwszy, drugi, kolejny…

 

Krakowskie Przedmieście

 

Zaczyna się tłok,
telebim, z dala flaga w połowie wysokości masztu…

Ciemnoskóry, łysy
mężczyzna w dresie sprzedaje znicze, flagi, czarne wstążki…

Nie chcę pytać o
wycenę chwili…

 

Karowa

 

Sprzedawcy,
przechodnie, zagrodzona ulica, żołnierze w gali maszerują równym krokiem…

Setki relacji na
żywo przez komórkę, setki komórkowych filmów dokumentalnych, setki kwiatów na
straganach…

 

Ossolińskich

 

Tłum czeka,
gęstnieje, stoi, nieliczni w ruchu – nie patrzą dokąd idą, spojrzenia
skierowanie na Pałac Prezydenta… czy wiedzą na co czekają?

Książę Józef
Poniatowski karci tłum w milczącym geście potępienia…

Wieszcz z
dezaprobatą odwraca głowę…

 

Kozia

 

Marek Kraśko na
podeście gotów do transmisji „wielotysięczny tłum” wśród wielkich słów na
teleprompterze… jestem wielotysięcznym tłumem.

Nie widzę
absolutnie nikogo z papierosem…

Słychać Szopena…

 

Miodowa

 

Msza u Świętej
Anny, idźcie w pokoju Chrystusa, nikt nie idzie w pokoju Chrystusa, obok morze
sztandarów, światła aut w oddali, górnicy – to ci, co pół roku temu rzucali
racami? Nie, na pewno inni, zawracam. Nagle setki fleszy i komórek w górze! Pomyłka,
tylko radiowóz. Ludzie podbiegają do płotu, wychylają się, zostaję z tyłu
właściwie sam, kolejny radiowóz, trzy motory policyjne, cofam się dalej,
przyspieszam, radiowóz, karawan, biało-czerwona flaga na trumnie, karawan, ciche
brawa, karawan, karawan, samotny żeński, łamiący się głos zaczyna „Jeszcze Polska
nie zginęła…”, karawan, uciekam dalej, boję się, że nie wytrzymam, tłum nie
podchwytuje hymnu, karawan, już prawie uciekłem, nagle słyszę hymn tysiąca
szeptów, panika, gdzie uciec wzrokiem, ratuje mnie dziecko – zaczyna śpiewać
Marsz, Marsz, Dąbrowski! za głośno, fałszywie, głośniej gówniarzu! Ratuj, nie
wytrzymam, za późno, nie daję rady… kryształ.

Tłum milknie po
pierwszej zwrotce, tylko dziecko śpiewa dalej „Przejdziem Wisłę, przejdziem
Wartę, będziem Polakami”… mały donośny głosik brzmi w nagle zapadłej ciszy
makabrycznie i groteskowo…

 

Powrót dokładnie
tą samą trasą, ale zupełnie inną drogą…

Doskonałość a prokrastynacja

Właśnie przeczytałem że na drodze do doskonałości staje mi…

(cisza w kuluarach, niczym w Polskim Sejmie gdzieś na sali słychać chichot)

…perfekcjonizm.

I że tak naprawdę to dlatego, że jestem taki zdolny i pracowity odkładam wszystko na ostatnią chwilę.

Chyba założę stronę www o samodoskonaleniu. Nie ma lepszej drogi do osiągnięcia/nauczenia się czegoś, o czym nie masz pojęcia niż poprzez nauczanie/wykładanie tego innym ludziom.

Może zamiast pierdolenia o metodach pokonywania przewlekłej prokrastynacji lepiej wziąć dupę w troki i zrobić co się ma do zrobienia?

Ale co ja wiem, cierpię na zwykłe lenistwo, a tego się przecież nie leczy…

I love to generalise. BTW – stereotypes are great – they save so much time!

Wow. Prawie rok bez notki. Time flies when you’re not having fun.

My substitute for life

Kolejny weekend…

Kolejna chwila wyrwana życiu.

Kolejne momenty współdzielone z ludźmi, których…

Szczęście.

I świadomość że z każdym dniem będzie o nie trudniej.

O momenty wydarte dla siebie.

Życie rozbija mój egoizm, mój egocentryzm, mnie.

Na coraz mniejsze kawałeczki.

Nie wiem gdzie jestem w tym wszystkim…

Gdzieś tam siedzę.

I oczyma widza oglądam grę.

Papierosy.

Alkohol.

Substytuty uczuć.

Substytuty życia.

Life

„-Co nie boli, to nie życie, co nie przemija, to nie szczęście.”

„-Czas nuży i męczy tylko tych, co żyją zajęci jedynie błahymi troskami.”

-Ivo Andrić

„-Dlaczego ludzie potrafią lepiej umierać niż żyć?
-Dlatego, że żyć trzeba długo, a umrzeć można prędko.”

-Fiodor Dostojewski

Coś z filmów:

„Każdy ma niezbywalne prawo do zmarnowania sobie życia.
” -Amelia

„Każdy człowiek umiera, nie każdy naprawdę żyje.” – Braveheart

I na koniec:

„Jeśli spędzasz więcej czasu mówiąc, co robiłeś lub co zrobiłeś, lub,
czego nie możesz zrobić… doszedłeś do punktu w swoim życiu, kiedy
skoki spadochronowe są konieczne.”

-Bill Purdin

Co się zmieniło?

Wszystko.
Nic.

Cały czas coś się zmienia –
nie wiem czy to coś zmienia.

Człowiek robi się trochę starszy,
Trochę trudniej przychodzi mu mówienie,
Każda decyzja waży trochę więcej,
Z każdej strony trudniej o wolność.

Samo zdefiniowanie czegokolwiek,
Zrobiło się bardzo trudne.
Słowa jak kamienie – musisz
dobrze zważyć nim w kogoś rzucisz.
I powinieneś wiedzieć jak chcesz trafić,
Rzucając.

Zaczynam rozumieć dlaczego jest ich tak wielu,
Tak późno.
Można by pomyśleć że w młodości człowiek,
Ma najwięcej powodów.

Współcześnie odnoszę wrażenie iż żądamy,
Od siebie zbyt wiele. Nawzajem.
To sprawka zalewu informacji – wszyscy wiedzą,
Jak można – więc dlaczegóż mamy nie móc,
Skoro można?

Era najlepszej dystrybucji wiedzy,
I największych ignorantów.
Jak można mogąc tak wiele,
Robić tak niewiele?
Natura?

Boję się:
O siebie
O Ciebie
O Świat

Kryzys:
Wartości
Męskości
Żywieniowy

Ból:
Istnienia
Współżycia
Zęba

Globalne:
Wioska
Ocieplenie
Samotność

Śmieszność ze świadomości,
Bo taka modna.
Szuflada nonkonformizmu,
Mimo wszystko.
Walka o ogień,
Na wszystkich płaszczyznach.

Tak to jest jak daje się małpom,
Za dużo rozumu,
I zbyt mało jednocześnie.

Jednorazowy świat.

Prostytucja

Ze zdziwieniem stwierdzam że celowa prostytucja nie bulwersuje mnie. Mówię o sytuacji, gdy kobieta świadomie, za zadowalające ją pieniądze oddaje się wybranym przez siebie (w sensie że nie jest przymuszana) mężczyznom. Dla ułatwienia pomijam męską prostytucję, ale nie zapominajmy i o tym…
Gdzie tu wina bez krzywdy?
Wszyscy jesteśmy dorośli. Facet wie co robi, kobieta wie co robi. Jeśli przy okazji nie dochodzi do przestępstwa (przemoc, kradzież itd.) to naganne jest to „tylko” z moralnego punktu widzenia.

Co do przyczyn męskiego chodzenia do dziwek zgadzam się z przedmówczynią:
http://niewiarygodnie.blox.pl/2008/04/koksu-i-dziwek.html

Mimo wszystko wydaje mi się że jednak czyn podpada pod ocenę moralną. Natomiast zawód prostytutki powinien być zalegalizowany. Po co dodawać mafiom etatów skoro zamiast tego można dodać państwu złotówek?